Archive for Grudzień, 2009

Odc. XX

Posted by admin on 25th Grudzień 2009 in Inne

Za pięć druga Nel stała przed małym, uroczym domkiem Darii. Chwilę później pojawiła się sama DaNiaa. Już razem, dziewczyny ruszyły w kierunku przystanku autobusowego. W tym, jakże popularnym, środku transportu, ja k autobus przejechały przez całe, małe Lavierne. Minęło jeszcze kilka minut zanim Nela zorientowała się w jakim jadą kierunku. Wszystko wskazywało na to, że Daria zabiera ją na wycieczkę do Veroniki.
Starsza Lile nie myliła się. Po półgodzinie stały na progu niedużej, przytulnej, warszawskiej willi. Najwyraźniej Vera była uprzedzona o ich przyjeździe, ponieważ kiedy zapukały do drzwi otworzyła im natychmiast i do tego już gotowa do wyjścia. Wręczyła dziewczynom dwie Identyczne walizki, sama pociągnęła taką samą. Nela czuła, że obie jej przyjaciółki wiedzą od niej więcej… Ciekawiło ją i intrygowało ich zachowanie.

Dwie i pół godziny później myślała już
tylko, że to psychodeliczny sen –
- płód jej chorego umysłu…

Odc. XXI

Posted by admin on 19th Grudzień 2009 in Inne

Dwie i pół godziny później siedziała w samolocie do Berlina. Vera machała jej przed oczami trzema niedużymi karteczkami, a DaNiaa uśmiechała się, jak zwykle, słodko.
- Ja jednak żyję w Matrix’ie… – powiedziała Nel
- Myślałam, że się ucieszysz… – zawołała Verona z udawaną pretensją.
- Do niej jeszcze nie dotarło – zaśmiała się Daria. I miała rację. W połowie =). Nela usłyszała i zrozumiała ich słowa, ale sam sens wydawał jej się niemożliwy. „Przecież dziś jest taka zwyczajna, normalna niedziela…”. A one są w połowie rejsu Warszawa-Berlin i już dzisiaj idą na koncert… „Matrix…” – pomyślała znowu i po chwili bezwładnie upadła na oparcie fotela.
- No nie wierzę! – krzyknęła Vera na cały samolot
- Ciszej, sierotko, co jest?
- Nela znowu zemdlała!!
- Prawdziwa francuska arystokratka… – zaśmiała się Daria, a Veronika odwzajemniła jej uśmiech, po czym obie przyjaciółki pogratulowały sobie udanej „niespodziewanki”… =)

Odc. XVII

Posted by admin on 15th Grudzień 2009 in Inne

- Co się stało?! – zawołała Vera widząc w progu swojego domu dwie nieszczęśliwe dziewczyny. – Wyglądacie ja zombie…
- Bo nimi jesteśmy, Vera. – westchnęła Nel oglądając się na stojącą za nią Darię.
- Boshe, ale co jest?
- Wpuścisz nas Verona? – spytała DaNiaa
- Jasne, wchodźcie i się tłumaczcie.
Daria i Nel weszły na korytarz domu Veroniki. Zdjęły buty i czapki, DaNiaa zostawiła na wieszaku swoją kurtkę i obie panny Lile ruszyły w kierunku pokoju Very.
Jakieś trzy minuty później Veronika znowu je zagadnęła.
- Jak tam herbata?
- Dobra. – odpowiedziała DaNiaa beznamiętnym głosem.
- A jak to się stało, że znalazłyście czas dla mnie, Aniołki koffane?
- Wyjechali. – odpowiedziała Nel patrząc w herbatę – Już ich nie ma…
- Kto wyjechał? – spytała Vera
- Gucio… – odpowiedziała DaNiaa
- I Bill… – dodała Nela
- Co?! – Verona się zakrztusiła – Chłopaki wyjechali?!
- Niom… – przytaknęła Daria
- Nie wiedziałaś? – spytała Nel
- Nic mi nie powiedzieli! Schweine!
- Nie mów tak! – krzyknęły równo Lile
- O Boshe, sorry.
- Pociesz nas zamiast dobijać, co? – powiedziała Nel. DaNiaa wstała i zaczęła chodzić po pokoju.
- Nio, ok. A jak to się w ogóle stało, Nela? Po tym co się przedwczoraj działo między Gustavem i Darią, to chyba dziwne, nie?
- A co się przedwczoraj działo?
- Oj, no nic, ale przecież zabujali się po uszy…
- Verona!! – Zawołała Daria – Oszustko!!!
- Co? – spytała Vera
- Podobno o nim zapomniałaś!
- Vera, co jest grane? – tym razem Nel „nie jarzyła”
- Mówiła, że skończyła z Tomem!
- Bo skończyła! – zawołała Vera i skoczyła w kierunku DaNii – Oddawaj to! – krzyknęła i usiłowała wyrwać jej zdjęcie, które trzymała w ręku. Nie zdążyła. Daria rzuciła je do Nel. Mała karteczka szybowała w kierunku blondynki. Nela złapała ją. Obrazek przedstawiał Toma i Veronę z czasów, kiedy jeszcze byli parą. Z tyłu natomiast zobaczyła kształtne literki cyferki w kolejnych datach. Ostatnia „notatka” była ze wczoraj… Zbyt aktualna jak na dawno umarłe uczucie…
- Mogłaś nam powiedzieć…
- Nie chciałam.
- Czemu? MY ci o wszystkim mówimy! – zawołała Daria.
- Bo przez niego jestem słaba!! – krzyknęła Veronika i niespodziewanie zaczęła płakać.
- Ey, Vera, jesteś kochana, słyszysz? Wcale nie jesteś słaba, jesteś najsilniejszą babką, jaką kiedykolwiek znałyśmy.. – Nel próbowała ją pocieszyć
- Chociaż raz nie kłam! Zawsze mi mówicie, że jestem niby taka super, a on… – i urwała zalewając pokój kolejną falą łez.
Dziewczyny siedziały, przytulały ją, pocieszały. W końcu Verona wykrzyczała na cały głos, że Tom już jej nie obchodzi i żeby Lile wracały do domków, bo się familie o nich martwi… Niezbyt usatysfakcjonowane DaNiaa i Nela dały się wyrzucić z domu i posłusznie wróciły do Lavierne. I pomyśleć, że gdyby nie TH, to nie miałyby żadnego z obecnych problemów…

Odc. XVIII

Posted by admin on 7th Grudzień 2009 in Inne

Każdy kolejny dzień mijał im w ohydnej, a zarazem i wytęsknionej monotonii. Wulgarna i poetycka powtarzalność i powtarzalność dni była dla nich wszystkich okrutnym ciężarem. Tylko wieczory osładzały długie, choć często nieme, rozmowy. Dziewczyny pisały do chłopaków czułe SMS’y, chłopaki pisali do nich wiadomości jeszcze czulsze. Tylko Veronika cierpiała rozstanie skrycie. Ona milczała, Tom się nie odzywał. Tak minęły styczeń i cały luty. Do przeszłości odeszły marzec, kwiecień i pół maja. Wiosna wkradała się delikatnie w życie tylu ludzi, a oni tęsknili za sobą. Wtedy dopiero los zesłał im szansę na radość. 26 dzień piątego miesiąca był tym, na który czekali…

Odc. XIX

Posted by admin on 2nd Grudzień 2009 in Inne

Tego dnia Nel obudził śpiew ptaków. Długo czekała, aż go usłyszy. Ale ogromną sprawiał jej radość. Spojrzała na starą, trochę przykurzoną tablicę korkową. Wisiała na ścianie od ponad roku i wydawało jej się, że jeszcze powisi. Bo ściana wokół spłowiała. Uśmiechnęła się na samo wspomnienie soczyście zielonego prostokąta. Podeszła do biurka, usiadła na nim i wyjrzała przez okno. W głowie szumiało jej dziwne, mgliste przeczucie. Przeciągnęła się powoli. Jej wzrok padł na oprawione w małą ramkę zdjęcie Billa. Nela nie była pewna, czy jej płomienne uczucie do młodszego Kaulitza nie było już tylko pięknym wspomnieniem. W końcu nie widziała go już prawie pół roku… Zeszła z biurka i sięgnęła ręką małej półeczki nad łóżkiem. Zdjęła z niej biało-bordową kopertę. Przeczytała adres napisany wprawną ręką.
Meine Liebe Nel Lile
Ul. Gray’a 13
17-023 Lavierne
Otworzyła kopertę i wyjęła z niej list. Znała go już chyba na pamięć. Zaczęła czytać rozkosznie proporcjonalne literki. Ludzkie pismo ją fascynowało. W sposobie pisania widziała duszę człowieka. Kiedy wzrokiem strawiła ostatnią linijkę post-scriptum, codzienny poranny „rytuał” miała już prawie za sobą. Brakowało jej tylko filiżanki zielonej herbaty. Zwyczajowi dała się wypełnić po śniadaniu. Niemalże przezroczysty płyn o wyrazistym smaku płynął jej gardłem, a dziwne uczucie niesamowitości nadchodzącego dnia nie ustawało.
Kiedy po jedenastej wyszła do ogrodu zobaczyła DaNię siedzącą na huśtawce.
- Hey, Frau Schäfer! – przywitała kuzynkę Nel
- Hej, Nelciu. – odpowiedziała Daria – Masz coś na dzisiaj zaplanowane?
- Dzisiaj niedziela, mam zamiar lenić się cały dzień.
- Ey, tak nie można, koffana. Ja ci zorganizuję czas, oki?
- A jak powiem, że się nie zgadzam? – uśmiechnęła się blondynka
- Nie masz wybory. Zrób się na bóstwo do drugiej, cho? Punkt czternasta wychodzimy.
- Tak jest. – Nela nawet nie protestowała. Wiedziała, że zamiar DaNii równa się faktowi niezaprzeczalnemu… =)