Archive for Listopad, 2009

Nio hey!!

Posted by admin on 27th Listopad 2009 in Inne

Nio hey!!!! Nowy odcineczek… ale komentujcie!!!
*do Alee: już niedługo, Aniołku, niedługo… ;) jak tylko przepiszę te odcinki z Tobą, to Ci wyśle, bo nie wiem, kiedy trafią na bloga =/ A wiem, że nie można czekać w nieskończonośc… =)

BUZIAK dla wszystkich Komentujących:: =*

Odc. XVI

Posted by admin on 25th Listopad 2009 in Inne

Rankiem 24 stycznia w małym, przytulnym domku w Lavierne rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Otworzyła je wysoka, ciemnowłosa kobieta. Spojrzała na Billa życzliwie i uśmiechnęła się.
- Dzień dobry. – powiedział Kaulitz
- Dzień dobry.
- Jestem Bill Kaulitz, szukałem Neil…
- Miło mi, Bill. – kobieta przerwała mu – Tak myślałam, ale ona śp.
- Ale ja bardzo panią proszę, błagam, pani… – i urwał nie wiedząc jak nazywa się jego rozmówczyni
- Lile, Alain Lile.
- Pani Lile. Jest pani jej siostrą?
- Nie, jestem jej matką, ale miło mi, że tak pomyślałeś. Proszę wejdź.
- Danke. – odpowiedział chłopak starając się ukryć za plecami bukiet białych, różowych i czerwonych róż.
- Skoro tobie tak bardzo zależy, ona pewnie też nie miałaby zbyt wiele przeciwko. Wiesz gdzie jest jej pokój? – Alain zagadnęła gościa
- Wiem, i jeszcze raz dziękuję, pani Lile. – odpowiedział Bill i od razu ruszył w kierunku białych drzwi. Uchylił je lekko i wszedł. Neil spała na swoim łóżku, a chłopak usiadł obok. Położył kwiaty na dywanie koło siebie i delikatnie pogładził dłonią jej włosy. W jego oczach była piękna. Kochał ją.
- Neil… – szepnął – Neilly…
Neil powoli otworzyła oczy.
- Coś się stało? – spytała, również szeptem
- Kocham cię. – powiedział Bill i pocałował ją w policzek
Neil usiadła przeciągając się leniwie.
- Śniłeś mi się.
- Ty mi też, Liebchen. Jesteś śliczna..
- Nieładnie tak kłamać, Billie. Co tutaj robisz?
- Nie wiem- wzruszył ramionami. Sięgnął po bukiet.
- Kocham?- uśmiechnął się
- Jesteś cudowny.
- Ale muszę Ci coś powiedzieć. Tylko pamiętaj, że to nie była moja decyzja…
- Co się stało?
- Engel…muszę wracać.
- Wyjeżdżasz do Niemiec? Miałeś tutaj być przynajmniej dwa tygodnie, jesteś cztery dni i wyjeżdżasz?
- Nie chcę tego, zrozum, muszę.
- Wiesz, że nie potrafię żyć bez Ciebie?- spytała Nel ze łzami – Za miesiąc o mnie zapomnisz.
- Nie mów tak! Kocham Cię i najchętniej zostałbym z Tobą do końca…
- Do końca czego?! Tygodnia?! -zakpiła
- Nel, ja… To nie przeze mnie, ja nie chciałem… Nie mam wyboru.
- Kiedy zamierzacie wyjechać?
- Dzisiaj.
-Dzisiaj. Świetnie. Pozdrów ode mnie swoją następną dziewczynę! –Nel wpadła w histerię i rzuciła w chłopaka poduszką. Bill natomiast natychmiast usiadł obok niej, złapał ją za ramiona i zaczął całować tak, jak jeszcze nigdy wcześniej.
-Nigdy! Kocham Cię jak nikogo przedtem, naprawdę. I obiecuję Ci, wrócę. Jesteś moim Aniołem.- powiedział i wyszedł z pokoju. Szedł w kierunku drzwi.
-Coś nie w porządku?- spytała go Alain kiedy wychodził.
-Nie, dziękuję za troskę, ale wszystko bardzo dobrze.- odpowiedział Kaulitz i wyciągnął do niej rękę. Alain podała mu ja, a chłopak szarmanckim gestem ją ucałował.
- Auf Wiedersechen, Frau Lile.- zawołał i wyszedł na ośnieżoną ścieżkę. Był w połowie drogi do samochodu, kiedy usłyszał wołanie za sobą.
-Bill! Czekaj! Bill!
Odwrócił się i zobaczył Nel w samej tylko piżamie i czarnych kozaczkach. Dziewczyna rzuciła mu się na szyję.
-Przepraszam Cię, Bill. To było nie fair. Kocham Cię tak mocno, i boję się stracić….
-Rozumiem, Liebchen. Zmarzniesz i się przeziębisz, Aniołku!- zawołał nagle i zdjął kurtkę.-załóż to, skarbie. Będzie lepiej.
- Nie, ja…- zaczęła Nel, ale Bill zarzucił jej czarno- czerwoną kurtkę na ramiona.
- Zobaczymy się niedługo. Kocham Cię.
- Ja ciebie też.
- Uciekaj do domu, Aniołku, rozchorujesz się.- powiedział Bill. Przytulił ją i lekko pocałował w czoło. A po chwili siedział już w samochodzie, a przede oczami miał migający krajobraz, zasypanej przedpołudniowym śniegiem, Warszawy…

Ok, FOOOOOCH

Posted by admin on 21st Listopad 2009 in Inne

Wam się należy, ale ja mam coś jakby łagodność w tym sercu, co go nie mam…. Nio to biorę się za przepisywanie opowiadanka… Ale robię to TYLKO dla DaNii, Alinee, Obliczerozy. Bo komentarz fun-of-bill to tylko info… Ale nie, jednak danke ;)

Nio to zgadujcie cho teraz…

Posted by admin on 19th Listopad 2009 in Inne

Ok, może Was troszkę przechwaliłam z tymi komentami ;( pod ostatnią notą tylko dwa… (jeden zostawiłam ja, więc go nie liczę) Więc, teraz, kiedy dostęp do kompa pewnie będę miała drastycznie ograniczony, zarządzam WAKACJE. (Romanek prosił, żeby Was poinformować ;) A tak serio, to nową notkę dodam jak pod tą znajdę 10 komentów, albo będę miała coś bardzo ważnego do przekazania… Nio, to by było na tyle… Nowy odcinek bym tesh dała, ale po co mam przepisywać, skoro Wam nie chce się nawet skomentować… =(

A gdyby ktoś chciał się dowiedzieć czegoś więcej o którymś z bohaterów z opowiadanka, albo chciałby się o coś spytać to pisać na maila: deaths_mistress@gazeta.pl [a jeśli chcielibyście np. być powiadamiani o nowej notce, dostać wybraną część opowiadania czy cuś innego to tesh pisz, 99% szans, że Ci się uda... =]

Nio to papa Leute! Miłych wakacji i Tokio Hotel na letniej (wakacyjnej) trasie po ******* Europy [czyt. Polsce :] … Jakby ktoś z Was zobaczył przypadkiem Billa to niech go ucałuje ode mnie, cho? =D

Nio to viel, viel Dankt koffani!!!

Posted by admin on 12th Listopad 2009 in Inne

Danke schon za wszystkie Wasze komencie, które już zostawiliście na mistress!!! I wirklich danke wszystkim, którzy skomentowali kilka razy!!! BUZIAK (i wieczna chwała Wam ;) za to: =*

W “gratisie” dość nietypowa część mojego opowiadanka, ostatni odcinek z “Środy”… Zaprasham…

Część XV

Posted by admin on 11th Listopad 2009 in Inne

Tego wieczora Nel była już w domu. Frau Lile nie widziała potrzeby trzymać jej w szpitalu, na badaniach nie dowiedziała się niczego złego… Nela leżała na swoim łóżku, słuchała melancholijnych dźwięków „Schwarz” i wbrew pozorom była naprawdę szczęśliwa… =)
Daria usypiała przed telewizorem. Obok niej stała wielka szklanka coli, na kolanach miała ogromną miskę z popcornem i swoją ukochaną kotkę Hermionę, a za plecami szczeniaka labradora, którego niedawno Nel przechrzciła na Toma, twierdząc, że psiak jest zbyt słodki żeby nazywać się Herman =). Nie oglądała jednak programu, ale rozmyślała nad całym minionym dniem. Tak, jak wcześniej jej Freundin, nie mogła uwierzyć w to, co się stało… tylko, że DaNiaa zakochała się w perkusiście Tokio Hotel…
Bill siedział na balkonie. Zimowe powietrze owiewało mu twarz. Ale on tylko martwił się o swojego Aniołka… Nucił cicho i marzył, aby była teraz przy nim… Chciał tego jeszcze mocniej, ponieważ wiedział o czymś, czego wolałby nie wiedzieć… ponieważ, wbrew jego prośbom, powiedziano mu, który dzień jest ostatnim…
Gustav leżał na swoim łóżku. Myślał kiedyś, że zawsze będzie inny, że „kłopoty” jego znajomych jemu się nie przytrafią… Do niedawna był tego pewien… Ale teraz było inaczej, teraz był zakochany… =)
A Verona, jak zwykle, usnęła szybko podarowując tylko jeden pocałunek i jedną łzę zdjęciu swojego ukochanego Toma Kaulitza…

!!! Frau Lile – mama DaNii, ciocia Nel (siostra jej matki, Alain Lile)

BUZIAK: =*

Jakiś dziwny ten odcinek mi wyshedł… no, nawet najlepsi autorzy są w stanie napisać „szmaty”, więc ja mogą napisać cuś dziwnego, nie? =*

Część XIV – „ Chomiki całego świata =)

Posted by admin on 2nd Listopad 2009 in Inne

W tym samym czasie Vera, Gustav i Daria usiłowali wydostać się ze szpitala. Przeszli z osiem korytarzy zanim Vera zorientowała się, czego jeszcze nie zrobiła, a co zrobić powinna =).
- Guciu, chyba powinieneś poznać DaNię.
- DaNię? – Schaffer nie okazał się najbystrzejszym człowiekiem świata ;)
- Jestem Daria. – uśmiechnęła się zielonooka brunetka i podała mu rękę.
- Gustav. – przedstawił się Gucio.
- Boshe, ale wy jesteście drętwi… – powiedziała Vera, wiedząc, że w ten sposób idealnie sprowokuje DaNię do działania.
- Co ty powiedziałaś?! – zawołała podburzona Daria odwracając się do Veroniki. I to wtedy właśnie DaNiaa potknęła się na schodach.
- Cho… – zaczęła DaNiaa lecąc plecami do tyłu, ale w (przed)przedostatniej =) chwili złapał ją Gustav.
- Chomiki całego świata… – dokończyła Daria rumieniąc się lekko. Veronika uśmiechnęła się szeroko i tak promiennie jak tylko mogła, a Gustav nie wypuścił ręki DaNii ani na chwilkę przez kolejne dwie godziny…