Bill stał na krótkim korytarzyku pomiędzy pomieszczeniami „szesnastki”. Dopiero zaczęło do niego docierać, że obiecał Nel odwiedziny. Kolejny przykład nieodpowiedzialności… =) Nie miał pojęcia, gdzie dziewczyna mieszka. Musiał przełknąć dumę i zmierzyć się z Verą
Siedziała razem z Tomem, Gustavem i Georgiem w „salonie”, czyli jedynym pokoiku z telewizorem. Nieustraszony Kaulitz wszedł do pokoju i sięgnął po puszkę z colą.
- Baw się dobrze. – powiedziała Verona kilka minut później, a szczęśliwy bliźniak ściskał w ręku małą, różową karteczkę z adresem Nel. Schował swój „skarb” do kieszeni i zdjął kurtkę z wieszaka. Wymknął się cicho z pokoju i po chwili oddychał czystym, zimowym powietrzem. Zadzwonił po elegancką taksówkę i kiedy dojechał wreszcie na miejsce, mało nie zszedł z nerwów. Tak mu się przynajmniej wydawało. =) Zadzwonił do drzwi. Otworzyła mu zaspana blondynka. Była zupełnie poczochrana, miała na sobie ogromną, czerwoną bluzę i „artystycznie podarte”, czarne dżinsy. Kiedy zobaczyła Billa, role gwałtownie się odwróciły. Teraz to ona o mało nie zeszła z tego świata…
- Nel? – spytał Kaulitz uśmiechając się po swojemu
- Taak, ja. Ja… – zaczęła się tłumaczyć
- Poczekam na Ciebie, ok.?
- Nie wierzyłam, że mógłbyś przyjechać, ja… przepraszam. – ostatnie słowo wyszeptała spuszczając głowę.
-Nie ma powodu, jest wcześnie, poczekam.
Nel w nagłym odruchu przytuliła się do niego. Zarzuciła mu ręce na szyję, spojrzała w oczy… i pobiegła do łazienki po „jakieś ludzkie ciuchy”.
Kiedy była już gotowa wyglądała ślicznie. Miała prostą, czarną bluzkę i granatowe dżinsy. W pasie zawiązała szary sweterek zasłaniając gruby, ćwiekowany pasek. Włosy troszkę uspokoiła i przygładziła grzebieniem. Kiedy weszła do pokoju Bill siedział na jej łóżku i przyglądał się jej… pomazanym plakatom. Zabawnie wyglądał, kiedy patrzył na własne zdjęcie wiszące na cudzej ścianie i noszące ślady częstego, dokładnego całowania, czerwone i czarne serduszka oraz krótkie, pełne melancholii zdania w jego ojczystym języku, jak np. „Liebe ich oder nicht?”, Nel czuła się głupio, kiedy obserwowała całą tą scenkę i miała tylko nadzieję, że nie zauważyła plakatów jej siostry… Nela nie przyznawała się do Novinhy przed innymi. A jednak. Anioł spojrzał na kolejny ze swoich plakatów. Twarz miał przekreśloną soczyście-czerwonym „X”. Zaraz obok wisiał wizerunek Eminema. „RULEZ!!!” – głosił czytelny, czarny jak smoła bazgroł Novinhy.
- J-jestem. – szepnęła Nel. Anioł odwrócił się.
- Idziemy? – spytał
- Ok. Muszę tylko zamknąć dom. – powiedziała