Dzisiaj duuużo… części VIII i IX
Drugi raz obudziła się po jedenastej. Było w niej coś, co wręcz „zmuszało” ją do bycia szczęśliwą. Spokojnie zwlekła się z łóżka i w piżamie, spacerkiem, doszła do kuchni. Ustawiła na gazie do podgrzania garnek z mlekiem. Jedząc śniadanie, Nel zastanawiała się, czy wczorajszy dzień nie był tylko pięknym snem. W końcu nie raz marzyła o cudownym wieczorze, kiedy patrzy w oczy swojego koffanego i „wszystko wokół traci sens”. Nie wiedziała czy powinna sobie zaufać, przecież to było tak nieprawdopodobne… Do tej myśli wracała jeszcze tyle razy całego dnia. Po południu oderwała się na chwilkę od telewizora i zaparzyła sobie słodką, zbożową kavkę z mlekiem. Piła ją powoli oglądając „Rette Mich” i wspominając swoje spotkanie. Właśnie wtedy zadzwonił jej telefon. Odebrała.
- Czego chcesz, Vera? – spytała przełykając kolejny łyk kavki.
- Was? Bist du Nel? – Nela w niekontrolowanym odruchu, prychając „zwróciła kavie wolność”
- Bill?!
- Tja. Mogę do ciebie zadzwonić?
- Co? Przecież już dzwonisz.
- Od Very. – przypomniał jej chłopak – Ja nie mam twojego numeru.
- Ok, już daję. – i Nel podyktowała mu dziewięć cyferek
- Zaraz zadzwonię.
- Papa, Aniołku. – powiedziała cicho Nel nieświadoma, iż młodszy Kaulitz usłyszał jej słowa i zarumienił się cały chcąc skakać ze szczęścia
